W ostatnią sobotę piłkarki Gosir Piaseczno w ramach ¼ finału Pucharu Polski podejmowały u siebie Medyk Konin mistrza Polski, oraz tegorocznego reprezentantata kobiet w lidze mistrzyń. Ten mecz był z kategorii wiadomo kto wygra i niestety tak było…
Przez cały mecz dziewczyny z Piaseczna (nie licząc może pięciu sytuacji) nie istniały. Doświadczone i dobrze wyszkolone technicznie zawodniczki Medyka szybkimi podaniami piłek i długimi podaniami rozbijali defensywę gospodyń. Na samym początku Magda Dudek ograła z małymi trudnościami jedną z obrończyń, po czym próbowała podać piłkę do swojej koleżanki z drużyny ale ta została wybita przez przyjezdne. W 7 min. piłkarka Medyka Balcerzak mogła wyprowadzić na prowadzenie swoją drużynę. Jej mocny strzał z dystansu trafił w poprzeczkę dzięki być może dobrej interwencji Darii Granowskiej ). Niestety od 11 minuty to przy nazwie mistrzyń kraju pojawiła się informacji o trafieniu autirstwa Eweliny Kamczyk. Od tego momentu było już tylko gorzej. Medyk podwyższył prowadzenie za sprawą Sikory w 13 minucie na 0:2. Po przerwie drużyny mimo tego że nieco uspokoiły grę w dalszej II części spotkania, nie przeszkodziło im to w podwyższeniu wyniku na 0:5. Bramki zdobyły: 2 razy Ewa Pajor, Radoslawa Slavczeva. I tak naprawdę mimo wielkiego zaangażowania gospodyń widać było że dziewczyny były bezradne. Ale chwała im za to że podjęły rękawice.
Prawda jest jednak taka że Medyk nie jest dobrym wyznacznikiem formy ekipy dowodzonej przez Mariusza Malarza. Prawdziwe egzaminy dopiero przed nimi.
Krzysztof Mogilski