Awans do ekstraligi zmusił sztab GOSiRek do utworzenia drugiej drużyny w rozgrywkach 3-ligowych. Podstawowym zamiarem było ogrywanie młodych, dobrze rokujących na przyszłość wychowanek, stworzenie miejsca dla zawodniczek świeżo po rekonwalestencji bądź dla tych, które chcą udowodnić swą wartość w pierwszym zespole. Niestety ostatnimi czasy coraz bardziej mija się to z celem, czego dowodem było poprzednie spotkanie z Wilgą Garwolin.
Mecz się jeszcze na dobre nie rozpoczął a już pierwsza sytuacja bramkowa została wykorzystana. W 3 minucie faulowana w polu karnym była Anna Grudzińska. Arbiter główny spotkania podyktował 11-kę, którą wykorzystała… bramkarka gospodyń, Kaja Ożgo. Na kolejne trafienie trzeba było czekać do 12 minuty, gdy z lewej flanki dośrodowała Aleksandra Kozłowska celny strzał w światło bramki oddała Diana Kopiec. Kolejny cios został zadany ok. 180 sekund później a to za sprawą Moniki Płóciennik ktora otrzymala dosrodkowanie centralnie na glowa kierujac futbolowke prosto do siatki. Najlepsza strzelczyni rezerw ekstraligowca dała o sobie znać jeszcze dwukrotnie. Najpierw w 19 minucie była zawodniczka Czwórki Radom otrzymala pilke z glebi pola, popedzila kilkanascie metrow i pokonala bezradna bramkarke Wilgi a po niespełna kolejnych 14 minutach gry skompletowała hattricka.
Wystarczyło tylko zrobić zmiany w przerwie i już gra poszła na drugi, gorszy plan. Coraz mniej składnych akcji, przetasowania w formacji ofensywnych a kolejne trafienie dla gospodyń padło w 53 minucie gdy podyktowaną 11-tkę na bramkę zamieniła po raz drugi w spotkaniu Kaja Ożgo. Przez jakiś czas nastał marazm co próbowaly wykorzystać przyjezdne, na szczęście z miernym skutkiem. Jedna z akcji ubranych tym razem na czarno zawodniczek gości skończyla się kontrą po której Marta Orlińska przypadkowo wykorzystała zamieszanie w polu karnym przeciwniczek i zdobywając bramkę dla GOSiRek numer 7. Ostatnia bramka padła w 80 minucie za sprawą Kopiec, z tym że nieprzyjemnie skończyło się dla Katarzyny Witkowskiej, która ucierpiała w jednym z starć.