Od jakiegoś czasu ściśle współpracujemy ze Stowarzyszeniem Kondycja, propagującym zdrowy i aktywny styl życia poprzez najprostszą i zarazem najchętniej wybieraną formę ruchu – bieg. Przygotowaliśmy cykl dla tych, którzy trenują bądź mają dopiero zamiar pojawić się na ścieżkach.
Postanowiłeś wstać z kanapy, odstawić miskę z chipsami oraz puszkę z colą i ruszyć na szlak? Decyzja dobra sama w sobie. Niefart: rower nieużywany od lat odmówił współpracy. Cóż… może by tak pobiegać? Sąsiadka biega maratony a o dekadę starsza…Można? Ale nie mam butów! W Lidlu promocja: są po 69 – dam radę. Cóż kiedy po stu metrach puls skoczył do dwustu, płuca palą jakby ktoś postanowił rozpalić tam ognisko, pot zalewa oczy na tyle że wylądowałeś w krzakach…
Tia….. każdy tak zaczynał. Na prawdę! Ale jak zacząć aby uniknąć większości błędów i problemów? Po pierwsze pamiętaj że każdy jest inny. Jeśli masz koleżankę która biega od trzech miesięcy i uważa że zjadła wszystkie rozumy nie słuchaj jej porad! Udaj się do specjalistycznego sklepu bardzo małopowierzchniowego i tam skompletuj pierwszy sprzęt do treningu. Doradzam nie inwestować od razu w górną półkę bo jak się nie spodoba to szkoda żeby w szafie leżało bezużyteczne wdzianko za kilka stówek. Buty można zawsze założyć do koszenia trawy 🙂
A potem należy udać się do pobliskiego parku lub lasu (im bardziej miękko tym lepiej na początek) i…pomaszerować. Nudno? I dobrze! Jak ci się znudzi to spróbuj przejść do biegu. I pamiętaj: nie ma znaczenia czy na pierwszym treningu osiągniesz dystans kilometra czy dwóch. Ważne abyś zaczął ten dystans pokonywać regularnie a z czasem powoli go wydłużać. Regularnie nie znaczy codziennie, a nawet wprost przeciwnie! Wypoczynek to element treningu. Wypoczywają wszyscy i początkujący amatorzy i zawodowcy. Jeśli o tym zapomnisz twoja przygoda z bieganiem zakończy się szybkim zniechęceniem lub co gorsza groźną kontuzją. Kiedy już potrafisz przebiec kilometr lub dwa a ogień w płucach jakby przygaśnie warto poszukać jakiegoś planu treningowego. I niech to nie będzie książka światowego guru który ma na swoim koncie wytrenowanie niezliczonej rzeszy mistrzów świata i olimpijskich: ten cię zarżnie na śmierć w dwa tygodnie! Twój plan powinien mieć tytuł: jak biec przez 30 minut po 8 tygodniach treningu albo coś w tym rodzaju… To nie żart: zapytaj sąsiadki co biega maratony po jakim czasie od rozpoczęcia przygody z bieganiem pobiegła pierwszy? Oczywiście jest odsetek fenomenów ale czy ty do nich na pewno należysz? Niezłym wyjściem jest także biegać w klubie prowadzonym przez profesjonalnych trenerów. Pozwala to unikać wielu błędów korygowanych przez wnikliwe oko na bieżąco, trening jest urozmaicony, uzupełniany ćwiczeniami rozciągającymi, a grupa biegaczy mimowolnie wspiera się i mobilizuje do cięższej pracy.
Kiedy już będziesz pewny że bieganie jest dla ciebie, poznasz grono biegaczy z twojej okolicy, przyjdzie czas na start w zawodach. I dobrze! W końcu trzeba sprawdzić co wart był trening. Warto zacząć od krótkiego dystansu, który uda się z pewnością ukończyć nie forsując na początek zbytnio tempa. Po co? Przecież biegnąc po raz pierwszy i tak osiagamy życiówkę, a za kolejnym razem będziemy chcieli ją przecież poprawić! Zawody na dłuższym dystasie wymagają dłuższego przygotowania i nie warto startować na siłę zbyt wcześnie. Może to spowodować zniechęcenie na dłużej, a nie o to przecież chodzi.
I na koniec jeszcze jedna ważna sprawa: zanim zaczniesz biegać zbadaj się! Nie wszystko da się zdiagnozować ale robiąc komplet badań spowodujemy że ryzyko iż sport który chcemy uprawiać dla zdrowia nie doprowadzi nas do katastrofy, będzie znacznie mniejsze. Przecież nikt z nas nie dostał prawa jazdy bez wizyty u okulisty 🙂
Do zobaczenia na biegowych ścieżkach
Piotr Nadrowski/DL fot. Kondycja.com.pl