Chłodna, jesienna pogoda przywitała kibiców na stadionie przy ul. Dworskiej 5 w Chylicach. Będąc jednym z widzów liczyłem na to, iż piłkarze obu drużyn podgrzeją atmosferę, a w sobotnie popołudnie mierzyły się ze sobą Laura Chylice zajmująca 2 pozycję w lidze okręgowej z 25 punktami na koncie oraz Przyszłość Włochy będąca na 7 miejscu z 17 zgromadzonymi do tej pory oczkami.
Początek dawał nadzieję na to, że się nie przeliczę, gra była prowadzona w zawrotnym tempie i choć mocny pressing utrudniał Laurze wyjście z własnej połowy, a kilka podań zostało przeciętych przez przeciwnika to gospodarze stworzyli sobie dwie groźne sytuacje pod bramką Przyszłości, jednak za każdym razem sędzia odgwizdywał pozycję spaloną. W odpowiedzi groźnie mógł zakończyć się rajd napastnika Włoch, który ścigał się z dwoma obrońcami, lecz wszystko wyjaśnił wyjściem z bramki Litka. Po 10 minutach padła pierwsza bramka, kiedy z dystansu strzelał Madetko. Piłka wpadła do siatki obok zaskoczonego bramkarza. Zaskoczonym wydawał się być także sam strzelec wnioskując po jego gestach. Mimo to uderzenie było ładnej urody, a dodatkowo wyprowadziło ono drużynę z Chylic na prowadzenie. Zespół przyjezdnych był bliski wyrównania kiedy po wyrzucie z autu piłka dotarła do gracza z numerem 11, który uderzył mocno z woleja, ale nieco za wysoko. W 27 minucie jeden z graczy Laury będąc na swojej połowie zagrał piłkę głową do środka, co mogło się źle skończyć, ponieważ kolega, do którego podanie było kierowane nie opanował piłki i przeciwnik ją przejął oddając strzał, na szczęście gospodarzy bez konsekwencji. Później próbowali, choć też bez efektów, Madetko i Madej, a Walczak, który został uruchomiony podaniem piętą przez Madeja, nie wygrał pojedynku biegowego z piłką przy nodze i została ona wybita przez defensorów. Jeszcze przed końcem drugiej połowy po wyrzucie piłki z autu Michalski spróbował uderzenia z przewrotki, ale wysoko nad poprzeczką i dwie minuty później zawodnicy zeszli do szatni na przerwę.
Kiedy piłkarze wrócili na boisko można było zaobserwować opadnięcie tempa i trwało to do 54 minuty, kiedy po niegroźnej sytuacji sędzia był zmuszony podyktować jedenastkę dla gości, której jednak nie wykorzystali. Co nie udało się z odległości 11 metrów, dało efekt po akcji, w której piłkarze Przyszłości wykorzystali błąd defensywy, piłka wpadła do bramki i po 56 minutach gry było 1-1. Ta bramka zdecydowanie ożywiła przyjezdnych, a dodatkowo w 61 minucie prezent mógł im wręczyć Walczak, który za lekko podawał do swojego bramkarza, jednak zdążył naprawić swój błąd. W dalszej części meczu brakowało dokładności co powodowało, że piłka wędrowała od drużyny do drużyny. Zmieniło się to 12 minut przed końcem regulaminowego czasu gry, kiedy po dośrodkowaniu z prawej strony głową uderzał Madetko, bramkarz obronił instynktownie wybijając piłkę przed siebie, skąd dobijać chciał Maroń, ale i jego strzał został zatrzymany w fenomenalny sposób przez bramkarza Przyszłości. 4 minuty później sędzia podyktował drugiego karnego po faulu Walczaka, który został sklasyfikowany na czerwoną kartkę. Zawodnik z „15” na plecach opuszczał boisko, a z 11 metrów po rękach bramkarza, ale jednak do bramki, strzelił zawodnik Przyszłości z numerem 19. Chwilę później zespół gościnny miał jeszcze sytuację 2 na 2, ale nie potrafił tego wykorzystać. W 86 minucie po rzucie wolnym jeden z zawodników Laury wrzucił piłkę w pole karne, gdzie gospodarze oddali strzał, który został zablokowany, ale chwilę później sędzia podyktował kolejny dzisiaj rzut karny, tym razem dla gospodarzy. Do piłki podszedł Madetko i uderzył pewnie obok lewego słupka po wewnętrznej stronie wyrównując stan rywalizacji – 2-2. Festiwal strzelecki jeszcze się nie kończył, Madetko obsłużył Kopczyńskiego w 90 minucie genialnym prostopadłym podaniem, które gracz z „7” na plecach zamienił na bramkę, wyprowadzając tym samym swój zespół na prowadzenie. W doliczonym czasie sytuację mieli jeszcze goście, ale nie zmienili wyniku, a chwilę później rzut wolny zyskali gospodarze, przy którym prawie cała drużyna cofnęła się zabezpieczając tylne formacje przed ewentualną kontrą, a do wykonania stałego fragmentu podszedł Madetko, który uderzył celnie, ale bramkarz zdołał obronić strzał.
Sędzia zakończył spotkanie, a Laura Chylice zyskała kolejne 3 punkty w walce o awans. Znowu celująco zaprezentował się Madetko – zdobywca dwóch bramek i autor pięknej asysty. Końcowy wynik to 3-2, a ja życzę zarówno sobie, jak i pozostałym widzom, aby w coraz chłodniejsze dni zawodnicy gwarantowali dużo emocji i ładnej dla oka gry tak jak to się stało dzisiaj.
Laura Chylice – Przyszłość Włochy (Warszawa) 3:2
Bramki: Madetko x2, Kopczyński
T.G. fot. SS