Na boisku w Oborach, podczas 11 kolejki ligi okręgowej spotkały się dwie drużyny z Konstancina – KS (3 miejsce, 19 pkt) oraz Kosa (10 miejsce, 13 pkt) i widać było, że z tych dwóch drużyn to gospodarze lepiej sobie radzą z utrzymywaniem się przy piłce, mimo to brakowało groźnych akcji podbramkowych.
Pierwsza trafiła się dopiero w 19 minucie kiedy dośrodkowanie z rzutu rożnego wykończyć strzałem chciał Rybaczuk, lecz lecącą w światło bramki piłkę zdołał wybić głową obrońca Kosy. Wybita futbolówka trafiła jeszcze do przeciwnika, ale ten dobijał niecelnie. W 33 minucie faulu na żółtą kartkę dopuścił się Stoczyński. Dodatkowym zmartwieniem mógł okazać się rzut wolny wykonywany tuż przed linią pola karnego, lecz na szczęście gości ze stałego fragmentu niecelnie uderzył Szewczyk. Minutę później obsłużony górnym podaniem w polu karnym został Kościanek, przyjął piłkę na klatkę piersiową, ale defensorzy zdążyli go zablokować zażegnując zagrożenie i kiedy wydawało się już, że derby Konstancina po niezbyt porywającej, pierwszej połowie zakończą się wynikiem 0-0 do głosu doszedł Piotr Bogacki. Zaczęło się od tego, że Kościanek z rzutu wolnego trafił w mur, mimo to KS utrzymał się przy piłce i akcja została kontynuowana. W końcu trafiła się wrzutka, którą wykorzystał zawodnik z „4” na plecach i oddał strzał głową obok interweniującego bramkarza. Chwilę później sędzia gwiżdżąc zaprosił piłkarzy na 15-minutową przerwę.
Druga połowa zaczęła się tak samo leniwie co pierwsza, choć po 10 minutach od wznowienia gry doczekaliśmy się rzutu karnego dla gospodarzy. Stoczyński sfaulował Sodela i mimo, że zawodnik Kosy miał już na koncie żółtą kartę sędzia postanowił go ukarać bezpośrednio czerwienią. Egzekutorem został Krzysztof Bogacki i podwyższył prowadzenie na 2-0. Na odpowiedź czekaliśmy zaledwie 2 minuty – najpierw w słupek trafił Kiełbiewski, a dobijał – już do siatki – Ostrowski. W 61 minucie ostro faulował Korczak i choć obyło się bez kar indywidualnych na boisko wkradła się nerwowa atmosfera. KS Konstancin grający w przewadze nie forsował już tempa i spokojnie budował akcje. Chyba nawet Kosa wątpiła w ugranie korzystnego rezultatu kiedy podczas jednej z akcji Alcan zrezygnował z walki o piłkę. Mimo wszystko gospodarze postanowili zaskoczyć w 91 minucie, kiedy Krzysztof Bogacki oszukał zwodem Styczka i wszedł w puste pole karne wyciągając bramkarza po to, żeby wystawić piłkę Kanabusowi, który nie miał problemu, aby ulokować piłkę w pustej bramce – 3-1. Mecz potrwał jeszcze 3 minuty i sędzia postanowił zakończyć to spotkanie.
KS Konstancin – KOSA Konstancin 3:1 (1:0)
Galeria z meczu:
[custom_gallery width=”175″ height=”175″]
T.G. fot. SS