Każdy pociąg, nawet ten który przemierza z Moskwy do Władywostoku musi kiedyś się zatrzymać i to nie tylko z przyczyn naturalnych (przyjazd na stację). Można też użyć hamulca (którego nie polecamy). Z tej drugiej opcji skorzystał Milan Milanówek który pokonał lidera ligi okręgowej, KS Konstancin 1:2. Jak to spotkanie było widziane "naszymi" oczyma?
Mecz rozpoczął się znakomicie la gospodarzy.Już w 4 minucie Krzysztof Bogacki zgrał piłkę o Patryka Kościanka, ten mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Na odpowiedź gości trzeba było czekać ok. pół godziny. Po dośrodkowaniu piłka została wybita przed pole karne, tam był zawodnika Milanu i pięknym strzałem w samo okienko dał wyrównanie gościom. Na domiar złego w 40 minucie sędzia dał Piotrowi Bogackiemu czerwoną kartke i gospodarze reszę spotkania musieli grać w dziesiątke.
Mimo gry w osłabieniu już na początku drugiej części ''Kościan" wyszedł sam na sam z bramkarzem przyjezdnych ale trafił w słupek,a że niewykorzystanę sytuację lubią się mścić to 2 minuty później zawodnicy z Milanówka wyszli na prowadzenie po zamieszaniu w polu karnym. Piłkarze gospodarzy próbowali jeszcze odwrócić losy meczu, a nadzieję da zmianę rezultatu dał fakt że w 80 minucie sędzia wyrzucił z boiska zawodnika drużyny przyjezdnej. Jednak KS-owi nie udało się wyrównać choć sytuację były.Najlepszą miał Mikołaj Rybaczuk ale z 3 metrów trafił piłką prosto w golkipera ekipy z Milanówka.
KS Konstancin – Milan Milanówek 1:2 (1:1)
KB fot. DL