Próba zatuszowania różnic kadrowych i mimo dość pokaźnego wyniku wyrównana gra – tak w skrócie można opisać wydarzenia na boiskach w Bielawie i Złotokłosie. Zaległości nadrabiały: Kosa, Perła i KS Konstancin. Ci pierwsi zremisowali z słabszą kadrowo LKS-em Chlebnia a w rywalizacji dwóch później wymienionych drużyn zwycięstwo wymęczyli podopieczni Bartosza Kobzy.
[spoiler title=”Kosa – Chlebnia”]
Już od pierwszego gwizdka mieliśmy bardzo dużo sytuacji. Przez pierwsze 10 minut piłki były rozgrywane przez środek boiska i starano się zagrywać na skrzydła, po których wynikały bardo groźne sytuacje. Mimo większych sytuacji gospodarzy to LKS Chlebnia wydawała się lepszym zespołem, ponieważ lepiej rozgrywała miedzy sobą piłkę. Już w 3 minucie Michał Małek zagrał piękną długa piłkę do kolegi z drużyny do prawego skrzydła, i gdyby nie obrońcy Kosy mogłoby być groźnie. W odpowiedzi 4 minuty później Kosa odpowiedziała, a sygnałem do ataku była akcja Adriana Okrzeja, który dostał piękną piłkę z prawej strony, po czym z 13metrów strzelił, lecz golkiper gości Malinowski był na posterunku. Później z rzutu rożnego Kosa ładnie sobie zagrała piłkę, lecz ta minęła wszystkich zawodników w polu. W 14 minucie piłkarz Chlebni Sebastian Kuć ładnie poleciał na prawą stronę, zagrał do Pawła Brudzińskiego w pole karne, który dostał piłkę, lecz obrońca Stoczyński dobrze się zachował wybijając piłkę. Od tego momentu piłkarze Kosy nie mogli normalnie rozegrać piłki i często się gubili. Kosa próbująca stworzyć sobie sytuacje zagrywała często do Ostrowkiego, który był bardzo dobrze pilnowany przez obrońców. W końcu ok. 17 minuty LKS Chlebnia mówiąc po piłkarsku ładnie rozklepała defensywę gospodarzy, po której jeden z zawodników z przed pola karnego strzelił pudłując. Od tego momentu to LKS Chlebnia dalej przeważała w tym meczu, lecz, do 21 minuty. Jeszcze w 19 minucie obrońca przyjezdnych Kuć zagrywa długą piłkę z połowy boiska w pole karne do kolegi z drużyny, który zostaje powstrzymany przez defensywę w ostatniej chwili. W 21 minucie napastnik Kosy Patryk Ostrowski pseudonim „Ostry” jak przystało na ksywkę ładnie chciał ograć indywidualnie zawodnika gości, lecz mimo tego, że się trochę pogubił zespół mógł jeszcze zdobyć gola po ładnej zagrywce z lewego skrzydła, lecz spudłowali, a w 23 minucie powinna paść bramka dla Kosy dzięki Ostremu, który strzelał do prawie pustej bramki, ale Andrzej Malinowski w ostatniej chwili wybija piłkę, po czym po dobitce jednego z pomocników Kosy, defensor również wybił z bramki. Potem z rzutu rożnego dla Kosy powinna była wpaść bramka. Mariusz Kapsa zagrywa pięknie na główkę Kiełbiewskiemu, który wydawało się, że zdobył bramkę, lecz sędzia dopatrzył się słynnego już i legendarnego zagrania Maradony z MŚ w 1986 reką. Od tego momentu to Kosa przeważała, po którym mieliśmy przyjemność obejrzenia wielu niewykorzystanych sytuacji Kosy. W 28 minucie kolejna wyśmienita okazja. Ostrowski zagrywa do Główczyńskiego strzela i wydawało się, że wpadnie bramka, ale mimo tego, że piłka minęła bramkarza i z Kosy mógł ktoś dobić jednak piłka nie poleciała w światło bramki. W 33 minucie defensor Kosy Stoczyński popełnia karygodny błąd, po którym mogła paść bramka dla Chlebnii. Już do końca pierwszej połowy to LKS musiał wracać pod swoje pole karne. W 36 minucie Adrian Oklej mógł się wpisać na listę strzelców, lecz piłka poleciała po lewym słupku. Dzięki ostrego wejścia Ostrowskiego rozegrano ładną kombinacyjną grę, po której piłka poleciała jak po sznurku do strzelającego z przed pola karnego. Trzy minuty później M.Kapsa dostaje piękną piłkę po ładnej kombinacyjnej grze, po czym zagrywa w pole karne Ostrowskiemu, który uderzając z główki przestrzelił ponad bramką. Potem jeszcze LKS stać było tylko na rzut wolny, który mógł dać prowadzenie gościom. Tak się zakończyła pierwsza połowa.
Druga połowa była już bardziej wyrównana. W 48 minucie był rzut wolny z ok. 18m blisko linii autowej dla Kosy po faulu na Ostrowskim, który ładnie odebrał piłkę, lecz winowajca go nieprzepisowo zatrzymał. Po ładnej zagrywce w pole karne jeden z piłkarzy gospodarzy mógł strzelić główką, ale bramkarz przyjezdnych wybił piłkę. Trzeba tutaj podkreślić, że bramkarze obydwu drużyn byli w bardzo dobrej formie. W 50 min, było niebezpiecznie pod polem karnym gospodarzy a dokładnie przed polem karnym, po nieudanym wybiciu przez obrońców Michał Małek strzelił z pierwszej piłki z 15 m., która potem poleciała lekkim lobem, która utrudniła troszkę interwencje bramkarzowi Blicharskiemu. Mimo tego, że goście dwa razy zagrozili bramce gospodarzy z wolnego oraz w 54 minucie, minutę później wpada bramka dla gospodarzy. Bramkę zdobywa Artur Korczak, który ogrywając obrońców LKS-u strzelił w długi lewy słupek nie dając Malinowskiemu żadnych szans. Lecz przyjezdni nie poddawali się i zawziętość im sie popłaciła. Jak widać przepisem na wywiezienie z Konstancina punktu w wczorajszym meczu były stałe fragmenty gry. Takie jak w 78 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, małe zamieszanie pod bramkowe, po wybiciu piłki jednego z gospodarzy próbującej złapać LKS w pułapkę ofsajdową, Piotr Szulewski zdobywa bramkę z główki. I mamy 1:1. Wcześniej Kosa miała znowuż dużo sytuacji, lecz piłka nie chciała w tym dniu wpaść do bramki. W 62 minucie po ładnej lekkiej wrzutce z wolnego od A. Korczaka do Ostrowskiego, który mimo napierających defensorów oddaje strzał, i w 64 minucie Krzysztof Kucharski, który wszedł w przerwie za Michała Siwika, zagrywa długą piłkę do Kamila Ancypa na skrzydło a ten po małym rajdzie oddaje Krzyśkowi w pole karne, który sam mógł zdobyć bramkę, lecz strzela obok bramki. Potem tak jak powiedziałem padła bramka, a po tym jeszcze LKS Chlebnia mogła podwyższyć swój dorobek bramkowy. W 81 minucie z rzutu rożnego, i po kolejnym zamieszaniu podbramkowym LKS próbowała zdobyć z główki, lecz tym razem Blicharski uratował swoja drużynę przed porażką z niżej notowanym rywalem. W doliczonym czasie gry czerwoną kartę dostał Paweł Brudziński i LKS Chlebnia grając w dziesiątkę mogła jeszcze stracić bramkę po rzucie rożnym dla gospodarzy. Artur Korczak wrzuca w pole karne do Kamila Kiełbiewskiego na główkę, lecz ten strzela ponad bramką. I po tej akcji sędzia zakończył mecz.
Trener LKS Chlebnia Robert Brudziński:
Typowy mecz walki gdzie dwa zespoły grały żeby opanować środek boiska, wiadomo my jesteśmy w trudnej sytuacji bo mamy braki kadrowe. Od początku prawie sezonu nie zagraliśmy ani jednego meczu w pełnym zestawieniu, i bez kluczowych zawodników. Pierwsza połowa na pewno pod dyktando Kosy powinna prowadzić myślę minimum dwoma lub trzema bramkami. Chwalić tylko naszego bramkarza no i indolencja strzelecka zawodników Kosy Konstancin. Ale gdybyśmy przegrali 0:2 też nie byłoby za dużo. Druga połowa już bardziej wyrównana mieliśmy jedna sytuację 100% Kosa miała jedną czy dwie. Uważam że remis jest niesprawiedliwy. Moim zdaniem zespół gospodarzy był o wiele lepszy, lecz piłka jest taka nie sprawiedliwa .Rozegraliśmy już cztery mecze. Trzy porażki, w jednej w końcu zdobyliśmy punkt. Dzisiejszy punkt uważam za nie zdobyczy a nie straty dwóch punktów.
Trener Kosy Konstancin Artur Bobrowski:
Jestem strasznie rozczarowany. Przyjeżdża drużyna która praktycznie nie ma najmocniejszego składu i przyjeżdża się bronić. Dla nich ten punkt to jest sukces. My mamy pięć sytuacji gdzie mogliśmy zdobyć pięć bramek. Przyszedł nawet trener gości po meczu i powiedział że powinno być 5:0 do przerwy. Chłopaki nie mogą wykończyć akcji ja już nie rozumiem. Szukają tego wykończenia wprowadzają w pole karne, nie mieliśmy żadnego strzału z pola karnego. Obrona nie zbyt się popisywała dzisiaj Oni tyle dawali miejsca że pomocnik powinien nas złapać, i wprowadzić człowieka. Słabo u nas funkcjonowały skrzydła. Mam tylko nadzieje że ten mecz z Ursusem (2:1 przyp. red.) nie załamie skrzydeł chłopakom po bardzo dobrych dwóch meczach, na naprawdę bardzo mocnych rywalach. Tam potrafiliśmy wygrać a z drużynami z które raczej będą grał o utrzymanie remisujemy. Cel? Trzy punkty w Teresinie i środek tabeli.
Kosy Konstancin: Tomasz Micharski – Kamil Ancypa, Dariusz Styczek, Filip Stoczyński, Jakub Główczyński – Adrian Oklej (45 min. Krzysztof Kucharski) Artur Korczak, Michał Siwik (75 min. Filip Wojniusz) Mariusz Kapsa – Kamil Kiełbiewski – Patryk Ostrowski.
LKS Chlebnia: Malinowski – Michał Małek, Piotr Szulowski, Zduński Marcin, Kuć Sebastian – Sierański Adam, Piórkowski Bartek, Piórowski Mati, Fornalik Marcin-Budziński Paweł, Samoćuk Piotr.
KOSA Konstancin | LKS Chlebnia |
Bramki: | |
![]() |
![]() |
Kartki: | |
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
[/spoiler]
[spoiler title=”Perła – KS Konstancin”]
Również wyrównane spotkanie, choć nie odzwierciedlone przez końcowy rezultat toczyło się w Złotokłosie, gdzie nadrabiano zaległości z 1 kolejki. Worek z bramkami rozwiązał się ok. 300 sekund od pierwszego gwizdka. Po rzucie rożnym piłka powędrowała na głowę napastnika gości, Krzysztofa Bogackiego. Przez pierwszą połowę zarówno gospodarze jak i przyjezdni mogli wynik lecz albo dobrze interwneniowali golkperzy obu drużyn, albo futbolówka lądowała za każdą możliwą linią boiska.
Kolejne 45 minut obraz gry nadal się nie zmienił. Większość akcji kończyła się w środku pola bądź na wysokości 30 metrów od bramek. Więcej błędów popełniali zawodnicy Perły, co dało odzwierciedlenie w 72 i 86 minucie za sprawą: Krzysztofa Bogackiego (po raz drugi) i Patryka Kościanka. Po meczu nastroje klarowały się następująco (ocena wydawać będzie sie abstrakcyjna) : 80% zadowolenia KS'u Konstancin, 95% załamania połączonego z bliskością zawału serca.
Perła Złotokłos: Reszka – Kikowski, Balcerowicz (56' Piotrowski A), Gotchold, Kacperski, Małuj, Kania (72' Sioćko), Lisiecki (82' Dymek), Perzyna, Wijałkowski, Rzepliński (56' Zawadzki)
KS Konstancin: Osuch – Rosa, Nowak, Bogacki P, Jamorski (73' Barcikowski P) – Sodel (89' Barcikowski G), Doliński, Szewczyk, Łaski (83' Skrzypek), Kościanek (86' Baran) – Bogacki K
Perła Złotokłos | KS Konstancin |
Bramki: | |
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
Kartki: | |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
[/spoiler]
Krzysztof Mogilski/DL fot. KM