Po ostatnim gwizku arbitra prowadzącego spotkanie na szczycie B klasy w zeszły weekend pomiędzy Jeziorką Prażmów trzecią ekipą ligi a liderem Gwardią Warszawa, zaprosiliśmy do dyktafonu piłkarza z Jeziorki Prażmów Michała Kociebę w przeszłości rzecznika prasowego Legii Warszawa do 2013 roku. Oprócz spraw lokalnych porozmawialiśmy też o naszej polskiej piłce w skali globalnej. Zapraszamy do lektury.
PSNews: Najpierw wygrywaliście by potem dać sobie wbić bramkę dosłownie przed przerwą a nieco później to wy musieliście gonić wynik, dogoniliście w dobrym stylu wejściem smoka Magierowskiego i niewiele brakowało a byście zdobyli trzy punkty dającą jeszcze szanse na awans do A klasy. Co się stało i czego zabrakło?
Michał Kocięba: Niczego nam dzisiaj nie zabrakło, graliśmy bardzo dobre spotkanie, z najsilniejszym rywalem który zdominował tegoroczny sezon, zabrakło do zwycięstwa jednej bramki. Cała drużyna zagrała świetne spotkanie, ambitnie ale się nie udało. Nie wiem czy jesteśmy źli czy załamani, czy jak to określić, bo czekaliśmy na to spotkanie cały sezon. Matematyczne szanse na awans cały czas są ale ciężko będzie. Bardzo żałujemy bo awans był naszym dużym celem, a dla mnie tak prywatnie to popsute urodziny. Zostało tylko umyć się, pójść do domu i czekać na ostatnią kolejkę.
No to wszystkiego najlepszego z okazji urodzin w imieniu redakcji. Wydaję się że Gwardia Warszawa wyszła drugim składem a mimo tego nie odpuszczali.
Jak Pan widział po przebiegu spotkania, nikt tutaj nie odstawiał nogi, były spięcia, kartki, także walka była na całego, wynik raz jedną raz w drugą stronę i skończyło się jak się skończyło.
Czyli żeby w ogóle jeszcze było o co powalczyć na pewno trzeba wygrać spotkanie i liczyć na potknięcie się rywali.
No na pewno musimy wygrać, bo taka jest ambicja sportowców nie ważne na jakim poziomie gramy. Niespecjalnie się łudzę że Rózwój W-wa straci punkty i wypuści awans.
Zmieniając temat… Pan jako były rzecznik Legii Warszawa na pewno nie mógł sobie odpuścić obejrzenia meczu, ostatniej kolejki kończącej tegoroczny sezon ekstraklasy, gdzie Legia mimo bezbramkowego remisu z Lechią Gdańsk po całkowitej dominacji zasłużenie obroniła tytuł Mistrza Polski sprzed roku, udowadniając że to klub warszawski jest na dzień dzisiejszy najlepszą ekipą w kraju. Prosiłbym o Pańską ocenę.
Cieszę się bardzo że Legia obroniła tytuł sprzed roku. Po raz kolejny udowodniła swoją dominację w lidze, bo ten zespół przy tym budżecie, potencjale zawodników to powinna już wygrywać nie w ostatniej kolejce ale kilka spotkań wcześniej. Taki mistrz Polski gwarantuję nam szansę na awans do Ligi Mistrzów, i wiele radości tak jak dał w poprzednim sezonie. Myślę że jak emocję opadną to kibice innych klubów też będą mocno trzymali kciuki za to żeby Legia zdobywała punkty na międzynarodowej arenie i fajnie reprezentowała nasz futbol, oczywiście inne kluby też mają i potencjał i fantastyczne stadiony. Nasza piłka w ostatnim czasie bardzo się rozwinęła co raz lepiej wypadamy w Europie, nie ma już takich potknięć ze słabymi zespołami jak kiedyś bywało.
Prawda. Na dodatek jeśli już przegrywamy i remisujemy to z takimi drużynami jak Real Madryt późniejszym zdobywca pucharu Ligi Mistrzów.
Tak jest dokładnie. To naprawdę cieszy że wśród tych zespołów z którymi Real nie mógł wygrać jest warszawska drużyna ( faza gr.ligi mistrzów: Legia-Real 3:3). Finalistą Ligi Europy jest Ajax z którym Legia nawiązała równorzędną walkę. Kapitalna sprawa. Ja już sobie teraz prywatnie u siebie w domku oglądam mecze Legii, oczywiście ściskam kciuki, a sam jak redaktor widzi nie mogę się jeszcze uwolnić od boiska mimo już swoich paru ładnych wiosen. Póki jest siła i zdrowie to biegam i staram się aktywnie spędzać na boisku czas. Jakoś to tak siedzi w człowieku. Założyłem akademię piłkarską dla dzieciaków, także ciągnie wilka do lasu.
Zauważyłem że w polskiej piłce występuję jakiś dziwny syndrom. Na początek: Polska kadra 8 czerwca 2010 roku porażka z aktualnymi wtedy mistrzami Europy Hiszpanią późniejszymi mistrzami Świata 6:0, w poprzednim roku porażka Polskiej reprezentacji na ostatnich Mistrzostwach Europy we Francji w ćwierćfinale po rzutach karnych z późniejszym mistrzem Europy Portugalią i Legia Warszawa z Realem Madryt jak pan wspomniał wcześniej oraz z Ajax Amsterdam. Czy zgodzi się Pan że polska piłka cierpi na syndrom przegrywanie z mistrzami globu?
Narazie tak, ale mocno wierzę w to widząc jak się zmienia polska piłka, patrząc od góry na kluby które występują w ekstraklasie na sam dół ile trenuje dzieciaków w różnego rodzaju akademiach, jak dużo, jak ta masowość, popularność piłki nożnej rośnie jak każdy chce zostać Robertem Lewandowskim, to ja myślę że tak jeszcze parę lat i przyjdzie czas że będziemy się cieszyli ze zwycięstw również z tymi najlepszymi.
Zgodzi się Pan z twierdzeniem że wszystkie drużyny polskie napinają się na Legię?
To prawda. Każdy się podwójnie mobilizuje na najlepsze zespoły. My też się napięliśmy na Gwardię, ale dała nam odpór. Tak samo czasami jest że jakiś zespół gra słabo pół rundy, wygra raz z Legią i już jest u swoich kibiców usprawiedliwiony i wszyscy się cieszą i jest fajnie. Także Legia jest tym zespołem który budzi szczególnie emocje.
Dziękuje za rozmowę i obyście jednak awansowali do A klasy mimo wszystko.
No trzeba będzie znowu czekać cały sezon i to nie jest dobra wiadomość bo chcieliśmy już grać klasę wyżej. Chciałbym tylko jeszcze na koniec podkreślić że dzisiaj nasza drużyna zachowała się fair play, bo rywale z Warszawy mieli pewne problemy organizacyjne, przyjechali bez kart zdrowia i mimo że mogliśmy powiedzieć że nic nas to nie interesuje i prosimy o walkower to zrobiliśmy wręcz odwrotnie. Chcieliśmy ten awans zdobyć na boisku i myślę że za to też się należą brawa kolegom.
Przynajmniej zachowaliście się lepiej niż Celtic Glasgow. Dziękuje jeszcze raz.
Rozmawiał: Krzysztof Mogilski. Foto: za Legianet.pl