Aleksandra Gryka – powinniście bez wątpienia kojarzyć tę postać. Kilkakrotnie pisaliśmy o tej zdolnej siatkarce i to dosyć niedawno. Jakiś czas temu reprezentantka kraju zmieniła barwy klubowe i teraz występuje jako zawodniczka LTS-u Legionowo. Co w tym dziwnego?
Przypuszczamy że zagłębilibyśmy się w temat, lecz na naszą skrzynkę redakcyjną trafiła wiadomość odnośnie pomocy w rozwikłaniu zagadki przenosin do innego klubu. Treść oraz tożsamość osoby która do nas napisała zostają do wiadomości redakcji.
Postanowiliśmy to sprawdzić. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami piaseczyńskiego klubu. Dotarliśmy do dokumentu na którym jest wskazany przepis (który musi się znajdować pod każdą umową transferową by została uznana za ważną) według którego KZD mogło, (lecz nie musiało i nie zażądało) faktycznie od ówcześnie przyszłej drużyny dzisiejszej jubilatki (skończyła dziś 17 lat i życzymy sukcesów w życiu osobistym jak i na parkiecie) kwoty w wysokości 16 tysięcy złotych. Na tą sumę składają się takie elementy jak: czas przebywania zawodniczki w klubie, szkolenie i nauka w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku oraz fakt że przywdziewa biało-czerwony trykot jako młodzieżowa reprezentantka Polski.
Wyposażeni w wiedzę odezwaliśmy się także do biura zespołu z Legionowa. Wytłumaczono nam że drużynie z Piaseczna nie należały się pieniądze za szkolenie ponieważ Gryka nie spędziła w klubie pełnego sezonu. Poza tym w w SMS-ie szkoli swe umiejętności dopiero od tego sezonu. Czyli zarzut o żądaniu wcześniej wymienionej kwoty przez osobę która napisała maila na nasz adres redakcja@psnews.com.pl jest częściowo niezrozumiały.
Na koniec udało nam się porozmawiać z jednym z rodziców Oli, niestety odmówiono komentarza w tej sprawie. Ze względu na klauzulę poufności jaka została nałożona na dokument nie możemy podać dokładnej kwoty transferu.
Warto też się przyjrzeć jaki schemat tu został zastosowany przy okazji zmiany barw klubowych. Zaprezentujemy na przykładzie:
Jest zdolny, młody sportowiec. Wypatruje go grono trenerskie mocniejszego klubu. Rozmawia z opiekunem prawnym. Ta sama osoba daje zielone światło by ich pociecha wzmocniła szeregu bardziej znanej marki. Szczegóły dogadane, kontrakty/stypendia (w zależności od dyscypliny) gotowe, wszystko podpisane tylko brakuje jednej rzeczy – zgody od dotychczasowego klubu. Tam dowiadują się o finalizacji na samym końcu i stawiają uszy słysząc zarzuty o blokowaniu transferu. Koniec końców transfer jest realizowany lecz niesmak pozostanie.
Ta sprawa pokazuje namiastkę świata transferowego jaki otacza sport. I to nie tylko ten na najwyższych, światowych szczeblach czego dowodem jest sposób walki o zdolną siatkarkę.
Darek Lipski fot. za sxc.hu