Miesiąc temu ruszyły pierwsze w histori Piaseczna rozgrywki piłkarskie amatorów do lat 16 pod egidą Playareny Piaseczno. Jak idzie przyszłym następcom seniorskich rozgrywek a może i kadry Polski ?
INET PROSS 3:12 GWARDIA PIASECZA (U-16) 5.11.2016
W pierwszym starciu zmierzyły się ze sobą Inet Pross – drużyna posiadająca najniższą średnią wieku spośród zespołów U-16 oraz będąca dotychczas najmłodszą ekipą grającą w Ekstraklasie – Gwardia Piaseczno, która postanowiła nieco odmłodzić swoją kadrę i przenieść się do rozgrywek do lat 16. Zespół Inet Pross przed meczem stanowił dla wszystkich rywali pewną zagadkę. Nikt nie wiedział, jak grają zawodnicy tej drużyny i co tak naprawdę potrafią. Pierwsza bramka w tym meczu padła dopiero w 11. minucie, a jej strzelcem był kapitan czerwono-czarnych Mateusz Urbańczyk. Drugą bramkę zdołał zdobyć 9 minut później Kamil Wiktorowski. W 46. minucie spotkania Gwardianie skończyli swoje seryjne strzelanie bramek. Za chwilę Jakub Soboń strzelił za toą pierwszą bramkę dla Inetu – na 1:10. Po upływie 6 minut Gwardia ocknęła się z tegoż impasu i strzeliła swoja jedenastą bramkę za sprawą Wojciecha Klimka. 54. minuta znów należała do Inetu, gdyż strzelcem kolenego gola okazał się Adam Mękal, wykończając akcję Jakuba Sobonia, który chwilę później zdobył trzecią bramkę dla swojego teamu. W doliczonym czasie gry Gwardia zanotowała swoje dwunaste trafienie i tym akcentem zakończyła to spotkanie.
CHUDERLAKI FC. 8:13 BRANDSONY PIASECZNO 11.11.2016
Dla niektórych Święto Niepodległości, dla tych chłopaków dzień ligowy, gdyż wykorzystali dzień, w którym na piaseczyńskich boiskach nie odbywały się żadne mecze. Mimo że wszędzie wokół leżał śnieg i rodzinne sprawy nie ułatwiały gry, w ten oto dzień nic nikomu nie przeszkodziło. Mecz odbył na orliku przy GOSiRze. Na pierwszy rzut oka obie ekipy – Chuderlaki FC pod wodzą Jakuba Tworka i Brandsony Michała Rokickiego – prezentowały się całkiem nieźle. Czas gry zaczął płynąć. Pierwszego gola zdobyły Chuderlaki, a twórcą tego wyczynu został Kacper Jaworski, który 5 minut później zdobył swoja drugą bramkę. W 13. minucie kapitan Kuba Tworek nie pozostawił bramkarzowi rywali żadnych złudzeń i zdobył trzeciego gola dla swojej drużyny. Cztery minuty później powtórzył tą czynność i Brandsony przegrywały już 4:0. Do zmniejszenia tej przewagi minutę później przyczynił się Arkadiusz Borkowski i mieliśmy już tylko 4:1. W 21. minucie bramkę zdobył Rokicki, a minutę później Mikołaj Sikora i Chuderlaki miły już tylko przewagę jednej bramki. Wtedy Arkadiusz Gliniak postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i w 25. minucie zdołał zdobyć gola numer 5. Wynik do przerwu na 6:3 ustanowił Kuba Tworek w 28. minucie spotkania. Dwie minuty po rozpoczęciu drugiej części spotkania kapitan Brandsonów, Michał Rokicki, znów wpisał się na listę strzelców. Za chwilę świetnym trafieniem popisał się Arkadiusz Borkowski, tym samym zmniejszając przewagę Chuderlaków do jednej bramki. Chuderlaki znów się w tym momencie obudziły. W 39. minucie meczu Kuba Tworek podwyższył wynik i na tablicy widniał rezultat 7:5. W 43. minucie było już 7:6, a dwie minuty później mieliśmy remis. Strzelcem obu goli był Mikołaj Sikora. Chuderlaki swojego ostatniego gola w tym meczu zdołały strzelić 3 minuty później i tym samym można powiedzieć zakończyły swój udział w tym meczu. W 52. minucie Brandsony trafiły na 8:8, a 56. na 9:8. Obie bramki należały do kapitana Niebieskich Michała Rokickiego. Potem trafienie na 10:8 zanotował Alex Andruszkiewicz,, na 11:8 Sikora, a na 12:8 znowu Rokicki. Do podstawowego czasu gry zostały doliczone jeszcze dwie minuty. Na sam koniec spotkania Brandsonom udało się strzelić jeszcze jedną bramkę, doprowadzając do rezultatu 13:8. Można powiedzieć, że Niebieskim udało się zrobić w tym spotkaniu kapitalny come back.
GLOBALE PIASECZNA 10:12 HURAGAN PIASECZNO 19.11.2016 (HIT KOLEJKI)
Przy wyborze hitu kolejki nikt się nie pomylił. Jeszcze przed meczem można było zauważyć, że emocje będą sięgać zenitu i możemy z pełną świadomością stwierdzić, że naprawdę tak było. Globale, którzy na pierwszy rzut oka wyglądali na skład bardzo zgrany i bardzo mocny, ulegli nieznanym przedtem Huraganom w ostatnich minutach meczu, ale do tego zaraz dojdziemy. A więc zacznijmy od początku. Mecz zaczął się od bramki Jakuba Śliwerskiego już w 2. minucie spotkania. W odpowiedzi na gola „Śliwy” Gustaw Żuchowski zdobył w 4. minucie pierwszego gola dla Huraganów. Remisowy wynik nie utrzymał się jednak zbyt długo. W 5. minucie zrobiło się 2:1 dla Globali za sprawą bramki Kuby Śliwerskiego, który w 11. minucie zdołał strzelić gola numer 3. Sześć minut później Huragan zmniejszył przewagę przeciwników o jedną bramkę, lecz znów nie na długo. 21. minuta ponownie należała do "Śliwy". Globale prowadziły już w efekcie 4:2. Dla nich to było mało. Na 5:2 trafił za 6 minut Jakub Waligóra. Chwila nieuwagi spowodowała, że w 25. minucie na listę strzelców po raz trzeci wpisał się Żuchowski. W 27. minucie na 6:3 strzelił Śliwa, a w 28. ponownie Żuchowski i było 6:4. Takim właśnie rezultatem zakończyło się pierwsze 30 minut spotkania. Po powrocie na boisko szybko padły kolejne bramki. Po dwóch minutach Żuchowski zanotował piąte trafienie. Minutę później na listę strzelców wpisał się natomiast Śliwerski i Globale znów prowadziły dwoma bramkami – 7:5. W tym momencie Huragany sprawiały wrażenie, jakby ich zawodnicy ucięli sobie krótką drzemkę. Bardzo dobrze potrafił wykorzystać to Waligóra, który w 39. minucie meczu strzelił gola numer 8 dla drużyny Globali. Minutę później Jakub Holak strzelił dziewiątą bramkę i wydawało się, żę Globale są na najlepszej drodze do zwycięstwa. Ci, którzy tak myśleli, naprawdę poważnie się pomylili. Najpierw w 46. minucie Dominik Szlęzak zdobył szóstą bramkę dla Huraganów, trzy minuty później Damian Podkalicki wpisał się po raz pierwszy na listę strzelców, a za minutę Michał Artinjan zmniejszył przewagę rywali do jednobramkowej. Za moment było 9:9 za sprawą Żuchowskiego. Co było dalej? W 56. minucie Żuchowski trafił na 10:9 i taki wynik utrzymał się do regulaminowego czasu gry. Doliczono do niego jednak dodatkowe 3 minuty, w których naprawdę wiele się działo. Globale wyrównały w 61. minucie, a strzelcem gola okazał się Paweł Woźniak. Każdy myślał wtedy, że mecz zakończy się remisem, lecz w 62. minucie Szlęzaka znów wyprowadził Huragan na prowadzenie. Ostatnie sekundy meczu należały ostatecznie do Marka Wójcika, który na sam koniec dobił drużynę Globali. Końcowy wynik to 12:10.
KM/Paweł Sieradzki. fot: Playarena