Siatkarkom "Krótkiej" Mysiadło jeden z podstwowych elementów gry – przyjcie – będzie się zapewne śniło w ramach pakietów najbliższych koszmarów. Gdyby zdecydowanie lepiej zaprezentowały się podczas czwartego seta (o czym piszemy poniżej) to możliwe że one podniosłyby zasłużenie ręce układając je w znak Victorii a nie ich przeciwniczki, AZS UEK Kraków.
Początek spotkania zapowiadał dość wyrównane widowisko, Za "krótką" przemawiały lata doświadczenia natomiast w obozie ekipy z grodu kraka aż kipiało młodzieńczą energią. Chwila wyrównanej walki do momentu 5:7 i niczym z procy wyskoczyły podpieczne Michaliny Tokarskiej. Bez litości wykorzystywały podstawowe błędy obronne przyjezdnych aż do momentu gdy górę w obozie Akademiczek obudzono przysłowiony "zew krwi". Podgonił gospodynie do tego stopnia, że set zamknął się przy liczbach odpowiednio: 24 Krótka, 26 Uniwersytet Budowlany.
Mimo późno-majowego dnia to w dość głęboki sen podobny do zimowego udały się przedstawicielki z terenu gminy Lesznowola. Szczególnie na początku gdy w dość bezpardonowy sposób potrafiły oddać punkty od tak bez jakiegokolwiek sensownego powodu. Temperatura powietrza faktycznie dochodziła do (a może i przekraczała) granicę 30 stopni i nic dziwnego, że udzielał się nastrój znany z filmów grozy. Od stanu po 11 jakby natchniono w podopieczne grającej trenerki Mysiadła nieznaną energię. Pokazywały się z lepszej strony, ataki przychodziły ze zdecydowaną łatwością czego dowodem było wykończenie akcji zamykającej drugiego seta.
Przez większość trzeciego seta utrzymywał się stan mocno remisowy bez możliwości wskazania zdecydowanych faworytek. Błędy robiła każda ze stron, Sztuką było przejęcie prowadzenia na więcej niż 3 punkty. różnicy. Gdyby spojrzeć na mimikę zgromadzonych widzów na trybunach Centrum Spotru i Edukacji w Mysiadle to można byłoby odnieść wrażenie, że żuchwa każdego kibica była mocno rozdrażniona. Na szczęście jednak udało się "Krótkiej" zamknąć akcję jak należy wygrywając tą partię gry minimalnie, bo 2-punktową różnicą.
Aby jednak móc się cieszyć z upragnionego awansu to gospodynie musiały wygrać tego seta przynajmniej stosunkiem 25:16. Jednakże marzenia oderwane były mocno od rzeczywistości. Najważnieszy element tego spotkania – przyjęcie – nawalał na całej linii. Można byłoby spokojnie przerwać rozgrywkę "tylko" po czterech setach. Na otarcie łez został tle-break, który gospodynie wygrały lecz tak naprawdę nie wytrzymały presji i popełniały za proste błędy by móć awansować do siatkarskiej II ligi kobiet.
Krótka Mysiadło – AZS UEK Kraków 3:2 (24:26, 25:17, 25:23, 15:25, 15:11)
Darek Lipski fot. AK