Co robi kibic Jedności Żabieniec w dniu kiedy jego zespół rozgrywa spotkanie? Nie zraża się anomaliami pogodowymi, zaopratuje się w różnego rodzaju napoje i wyrusza na stadion przy ulicy Leśnej. A mecz tym razem nie byle jaki, bo z trzecim w tabeli KS'em Konstancin. Niestety na tle faworyta do awansu Żabieniacy nie zaprezentowali się pozytywnie, ale o tym poniżej.
Przez pierwsze minuty Jedność próbowała konstruować ataki, ale niewiele z tego wychodziło – byli zatrzymywani zaraz po wyjściu ze swojej połowy. W 5 minucie zawodnik gości szarżując prawym skrzydłem, ściął do środka i podał do Sodela, który niezbyt mocnym strzałem pokonał bramkarza Żabieńca. Gospodarze mogli szybko się zrehabilitować. Z rzutu wolnego uderzał Kobza, ale piłkę lecącą na bramkę wybił na rzut rożny goalkeeper. Źle wykonany korner zaowocował kolejną kontrą, tym razem skutecznie przerwaną przez defensora Jedności.
Gospodarze mieli kolejne dogodne sytuacje do wyrównania. Najpierw jeden z zawodników Konstancina przewrócił się na piłce. Wykorzystał to Fielek przejmując futbolówkę i podając do Kaczyńskiego, który ruszył z atakiem, ale chyba niezbyt zdecydowany, ponieważ po chwili przeciwnik wyłuskał mu piłkę spod nóg. Później w sytuacji sam na sam znalazł się Fielek, ale za mocno wypuszczoną piłkę złapał bramkarz. W 18 minucie zawodnik KS-u mocno uderzał z pola karnego, na szczęście nad poprzeczką. Nienagannie z piłką sunął jeden ze skrzydłowych, choć zatrzymał się na linii pola karnego przeciwnika, gubiąc się w dryblingu. Z czasem zawodnicy Jedności coraz lepiej wyprowadzali ataki, ale wciąż brakowało groźnych strzałów na bramkę przeciwnika. W 26 minucie jednego z nowych zawodników którzy przywdziewają biało-czerwone barwy ukarano żółtą kartką po tym jak przerwał kolejną kontrę gości. Niestety pokazuje to jak powolni są defensorzy Żabieńca w porównaniu z atakującymi Konstancina. Jeszcze jedną okazję na wyrównanie miał Kobza uderzając piłkę głową, ale bramkarz bez większych trudności złapał piłkę. Po minucie doliczonego czasu sędzia zakończył pierwszą połowę przy rezultacie 0-1.
5 minut po rozpoczęciu drugiej połowy z lewej strony mocno z woleja uderzył jeden z podopiecznych Łukasza Matulki , ale piłka poleciała obok słupka, a 2 minuty później wykorzystując zamieszanie na 0-2 podwyższył Kościanek. W 58 minucie ładną paradą popisał się bramkarz Jedności, wyciągając się jak struna i wybijając piłkę na rzut różny. W 60 minucie Kościanek wszedł gładko między dwójkę defensorów Żabieńca, zmylił bramkarza i piłka wtoczyła się do bramki, a 4 minuty później następną bramkę strzelił Szewczyk. Kolejne minuty pokazały, że nawet linia defensywna gości jest szybsza od przednich formacji Żabieńca. W 75 minucie blisko pola karnego sfaulowano któregoś z pomocników Jedności, z tym że strzał ze stałego fragmentu gry trafił w mur i piłka opuściła boisko. Kapitan gospodarzy po dyskusji z sędzią, sądząc, że piłka trafiła w rękę jednego z graczy KS-u, został ukarany żółtą kartką. W 78 minucie na 0-5 wynik ustawił Prażuch. Do końca spotkania nic szczególnego już się nie wydarzyło.
Druzgocąca porażka 0-5 na inaugurację rundy wiosennej. KS Konstancin zagrał jak na kandydata do awansu przystało, natomiast drużyna z Żabieńca, aby się utrzymać, będzie musiała liczyć na zdobycze punktowe w innych meczach.
T.G/ audio DL fot. Ania Karim