Ledwo co minął czas, gdy po raz ostatni tej jesieni w uszach zarówno widzów jak i osób do których "kleji" się piłka do nogi zabrzmiał ostatni gwizdek. Przed wami pierwsza część podsumowania po 1 rundzie sezonu 2013/2014. Na początek GOSiRki.
Kadra jedynych przedstawicielek województwa Mazowieckiego w najwyższej klasie rozgrykowej niewiele się zmieniła w ostatnim okienku transferowym. Nikt nie odszedł, natomiast pojawiły się nowe twarze: Katarzyna Witkowska (poprzednio Czwórka Radom), którą w biało-niebieskich barwach ujrzeliśmy dopiero w spotkaniu 5 kolejki przeciwko Golowi Częstochowa. Poza tym sztab szkoleniowy został powiększony o Mariusza Malarza (ostatnio prowadził Nadnarwiankę Pułtusk). Tyle jeśli chodzi o organizacj klubu, przechodzimy do najważniejszego.
Początek zapowiadał się obiecująco, od remisu 2:2 z Górnikiem Łęczna. I to po zdecydowanie lepszej grze przeciwko mocno osłabionemu rywalowi (utrata latem kilka kluczowych zawodniczek w ekipie z Lubelszczyzny, w tym słynny transfer bramkarki, Katarzyny Kiedrzynek do Paris Saint Germain) niż rok temu, gdy przez sporą większość spotkania prowadzona była istna obrona Częstochowy (o tym również później). Zdawało się, że w Koninie znajdzie się szansa chociażby na punkcik bądź niską porażkę, a tam… Kaja Ożgo wyjmowała piłkę z siatki aż 8 razy. Wówczas honorowe trafienie odnotowała Linda Dudek.
Kolejne dwie "bitwy" również okazały się klęską. Nie odbiegały zbytnio od poziomu, jaki był prezentowany w poprzednim, debiutanckim sezonie (mnóstwo bramek straconych bez szans na nawiązanie równorzędnej walki). Rezultaty: 0:4 z Mitechem Żywiec i 0:5 na wyjeździe z AZS-em Biała Podlaska przemawiają same za siebie. Chwilę później czekały potyczki z beniaminkami – Golem Częstochowa i Zagłębiem Lubin. O ile nastroje po rozbiciu na własnym terenie outsidera ligi (5:0, wówczas trafiały: Stodulska, Janicka, Olszewska, Kołomyjec i Linda Dudek), to podróż do Lubina (ciekawoska – Zagłębie jako jedyny klub w Polsce ma w swoich szeregach przedstawicieli zarówno w męskim jak i kobiecym futbolu na najwyższym szczeblu klubowych rozgrywek piłkarskich) zakończyła się przysłowiowym wylaniem pomyj na głowy (0:4).
Na 7 kolejkę trzeba było dłużej poczekać, dlatego przeniesiemy się od razu na bydgoski obiekt miejscowego TKKF-u, gdzie ciśnienie podskoszyło trenerowi Malarzowi do tego stopnia, że główny arbiter spotkania – Magdalena Diakow – wysłała szkoleniowca na trybuny. Swoje 3 grosze dołożył Polski Związek Piłki Nożnej, który ukarał go zakazem prowadzenia drużyny z ławki trenerskiej przez 2 mecze. Wówczas w rywalizacji z KKP minimalne lepsze okazały się gospodynie, zdobywając decydującego gola z rzutu karnego. Teoretyczny koniec rundy jesiennej miał swoje miejsce na początku listopada, gdy na murawie stadionu miejskiego w Piasecznie poawiły się akademiczki z Białej Podlaskiej. Osłabione przedstawicielki z województwa Lubelskiego postawiły jednak ku zaskoczeniu wszystkich opór, przełamany dopiero kilka sekund przed końcowym gwizdkiem za spraw strzału Lindy Dudek. W ogóle to dość dziwne spotkanie było, gdyż wszystkie bramki były autorstwa GOSiRek – pierwszą trafiła Natalia Maciąg (niestety samobójcza, okoliczności do tej pory są badane) oraz Marta Stodulska. Samo spotkanie zakończyło sie wynikiem 2:1.