W ostatni weekend w ramach 6 kolejki A klasy gr. III Warszawskiej, Nadstal Krzaki Czaplinowskie grało na wyjeździe z GLKS-em Nadarzyn. W tym meczu padło w sumie aż 10 goli, lecz więcej bramek na koncie mieli gospodarze.
Ostatni mecz ligowy nie był szczęśliwy dla drużyny z Krzaków Czaplinkowskich. Nadstal źle wszedł w ten mecz, ponieważ już po dwóch minutach został podyktowany rzut karny dla Nadarzyna. Kolejne błędy w obronie w 6, 13 i 26 minucie spowodowały, że gospodarze prowadzili aż 4:0. Pech nie opuszczał gości, gdy chwilę przed przerwą kapitan, Mateusz Domosławski nie wykorzystał jedenastki. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy dla Krzaków strzelił Robert Kacprzak.
Na drugie 45 minut Nadstal znowu został w szatni, ponieważ chwilę po wznowieniu gry Nadarzyn prowadził już 5:1. Mimo wszystko drużyna gości nadal walczyła. Trzy minuty później Adam Myszkowski wyłożył piłkę prosto do Arkadiusza Olejnika, a ten umieścił ją w siatce. W 72 i 75 minucie dwaj zawodnicy gospodarzy dostali po czerwonej kartce. Z taką przewagą Nadstal uwierzył, że można jeszcze wygrać ten mecz. Po chwili Michał Kochanowski strzelił z dystansu i doprowadził do wyniku 5:3. Niestety niedługo potem za dwie żółte kartki z boiska zszedł Adam Myszkowski, a po minucie Nadarzyn strzelił szóstą bramkę. W ostatnich sekundach meczu bramkarz gospodarzy faulował po raz drugi w polu karnym, za co został ukarany drugą żółtą kartką. Wtedy Robert Kacprzak wykorzystał rzut karny. Spotkanie zakończyło się wynikiem 6:4. Nadstalowi zabrakło czasu na wyrównanie.
Bartosz Piętek/KM, fot: Nadstal.